Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wisła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2016

Paropływ Włocławek


          Dzisiaj przeniesiemy się do czasów kiedy w wiślanym krajobrazie zaczęły pojawiać się niezwykłe, wzbudzające podziw i sensację jednostki pływające zwane przez ówczesnych paropływami. Był to początek nowego rozdziału w dziejach naszej rzeki - epoki wiślanej turystyki. Całość jest o tyle ciekawa, że wiąże się ściśle z naszym regionem.



poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Mroczne oblicze Wisły - osobliwy wypadek z 1932 roku


       Natknąłem się ostatnio na bardzo ciekawą notkę. Jest to opis tragicznego i dosyć dziwnego zdarzenia jakie miało miejsce w Zarzeczewie 21 lipca 1932 roku. Tekst ukazał się w "Gazecie Świątecznej", sądząc po podpisie autorem był najprawdopodobniej ówczesny proboszcz parafii w Szpetalu Górnym, ksiądz Ignacy Charszewski.

środa, 10 lutego 2016

Tragiczny wypadek włocławskich wioślarzy w 1906r.


13 sierpnia 1906r.
Przystań Włocławskiego Towarzystwa Wioślarskiego 


       Niebo nad Włocławkiem jest błękitne i bezchmurne. Słońce wspinając się coraz wyżej na nieboskłon przyjemnie przygrzewa. Grupka ludzi krząta się po łagodnie kołyszącej się na wodzie drewnianej przystani przygotowując przycumowaną łódź do wypłynięcia. Są to członkowie Włocławskiego Towarzystwa Wioślarskiego - jednego z pierwszych tego typu towarzystw w Polsce. Jest to instytucja o ekskluzywnym charakterze, której członkami jest większość zacniejszych i wpływowych mieszkańców miasta. Pośród osób obecnych w tym momencie na przystani możemy dostrzec między innymi Karola Szałwińskiego - właściciela cieszącego się dużą renomą we Włocławku zakładu fotograficznego.


Osada wioślarska na tle włocławskiej przystani,   
źródło: http://wtwwloclawek.com.pl

niedziela, 17 stycznia 2016

Wrzesień 1939 we Włocławku i okolicach cz.5: Oddział Wydzielony "Wisła"



       W tym odcinku cyklu poświęconego wydarzeniom września 1939 w naszych okolicach areną wydarzeń stanie się sama rzeka Wisła, a bohaterami polscy marynarze, którzy jej strzegli. Zanim rozpoczniemy snuć opowieść, poznajmy lepiej oddział, któremu będziemy podczas jej trwania towarzyszyli.




piątek, 6 marca 2015

Rejs po Wiśle od Dobrzynia do Ciechocinka w 1856r.


     Cała historia ma swój początek w lato 1856 roku, na Podkarpaciu. Dwóch nastoletnich braci powraca wtedy z Rzeszowa, gdzie pobierało nauki do swego domu rodzinnego, aby tam spędzić wakacje. Na miejscu chłopcy spotykają swojego stryja, którego słabo znają, ponieważ trudni się on kupiectwem i rzadko bywa w rodzinnych stronach. Wuj jest jednak bardzo towarzyskim i wesołym człowiekiem, wobec czego szybko zyskuje sobie sympatię naszych bohaterów. Swymi barwnymi opowieściami o przebytych podróżach i poznanych krainach rozpala wyobraźnię nastolatków i budzi w nich rządzę przygód. Nic więc dziwnego, że kiedy dowiadują się, że stryj niedługo wyrusza z ładunkiem zboża w rejs Wisłą do Gdańska, proszą go z wszystkich sił aby zgodził się zabrać ich ze sobą. Jak za pewne się domyślacie wujek się zgadza i tak rozpoczyna się wielka przygoda, którą potem po latach starszy z braci postanowił spisać i wydać drukiem. Książka nosi tytuł: "Z Krakowa do Gdańska Wisłą. Wspomnienia z podróży z kilkunastoma doborowymi drzeworytami" i została wydana w 1869 roku. Autorem jest Aleksander Kisielewski. Poniżej zamieszczam fragment dotyczący rejsu Wisłą na odcinku Dobrzyń-Ciechocinek.


wtorek, 3 grudnia 2013

Kępy wiślane - ciąg dalszy

         Czas zakończyć pobyt na wyspie Rachcin i ruszać w dalszą drogę. Unosimy się mocą naszej wyobraźni ponad korony najwyższych drzew i lecimy w górę rzeki. Lot taki byłby przeuroczy wiosną, gdy cała przyroda lasów łęgowych i kęp budzi się do życia, a promienie słoneczne oświetlają cały świat i odbijają się od Wisły tworząc piękne refleksy światła. Niestety do wiosny jeszcze daleko, a my mamy teraz późną jesień. Nie znaczy to jednak, że nasza podróż nie może być klimatyczna i nastrojowa.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Kępy wiślane


         Żeby zbytnio nie wiało tutaj samą historią, tym razem coś bardziej krajoznawczego. Chciałbym przybliżyć wam nieco jedne z najbardziej odludnych, dzikich i fascynujących miejsc w naszych okolicach, a mianowicie kępy - rzeczne wyspy, których na Wiśle jest dosyć sporo.


piątek, 8 listopada 2013

Melodie bliskie sercu memu

Jeśli chciałbym sobie wyobrazić moje nadwiślańskie piesze wojaże, wędrówki
w formie powiedzmy...teledysku, to muzyką, która stanowiła by oprawę do tych
włóczęg nie mogło by być nic inszego jak piosenki Stachury. Nie potrafię tego
wytłumaczyć inaczej jak tym, że jest w nich zaklęty ten duch....duch nadwiślańskiego
pejzażu. I rzeczywiście musi być w tym trochę prawdy. Gdzie w końcu jak nie po Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej, gdzie jak nie po tych piaszczystych, pradawnych szlakach wzdłuż Królowej polskich rzek, wzdłuż "gzygzakowatego życia sznura" wędrował Stachura?


niedziela, 28 października 2012

Czar nadwiślańskich kniei

         Bardzo lubię swoje rodzinne strony i czuję do nich niemałe przywiązanie. Myślę, że takie uczucie przynależności, utożsamiania się z jakimś regionem jest bardzo ważnym czynnikiem ogólnego patriotyzmu. Za podstawową rzecz, która owe więzy tworzy uważam przede wszystkim historię. Cóż przecież innego jak nie znajomość dziejów naszych przodków, pamięć o nich, utożsamianie się z nimi, bycie dumnym z tych zapisanych kart przeszłości bardziej wiąże człowieka z danym kawałkiem ziemi ?  Taka historia....niekoniecznie ta wielka, o dużej randze, a często ta mała, regionalna to nasze wspólne dziedzictwo, które powinniśmy starannie pielęgnować.