piątek, 29 września 2017

Zwiedzamy, odkrywamy: Kościół św. Jakuba Apostoła w Chełmicy

       To już najwyższa pora na kolejną wycieczkę po naszej Małej Ojczyźnie. Tym razem przyjrzymy się bliżej jednej z najbardziej wyjątkowych budowli naszych okolic - chełmickiemu kościołowi. Dokładniejsze prześledzenie dziejów tej świątyni oraz zwiedzenie jej wnętrz i zakamarków jest tym bardziej wskazane, że w tym roku mija 100 lat od ukończenia jej budowy! 




       To właśnie ta niezwykła rocznica skłoniła mnie to napisania tego tekstu. Już na samym jego początku pragnę przekazać serdeczne podziękowania księdzu proboszczowi Henrykowi Wysockiemu  za życzliwość i chętnie udzieloną pomoc przy zbieraniu materiałów. Podziękowania należą się również Maciejowi Grzegorzewskiemu, który udostępnił mi swoją wspaniałą pracę magisterską pt. "Monografia kościoła pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła w Chełmicy Dużej".


       Na sam początek warto abyśmy przybliżyli sobie nieco dzieje chełmickiej parafii i istniejących tutaj kościołów. Parafia ta istnieje od około 600 lat. Powstała pod koniec epoki średniowiecza, na początku XV wieku, kiedy Chełmica była własnością rodu Chełmickich herbu Jastrzębiec. Wtedy też powstał pierwszy kościół pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła. Nie była to zbyt imponująca budowla - mały, niski, drewniany budynek bez żadnej wieżyczki. Światło do wnętrza doprowadzały cztery niewielkie okna. Podłoga wykonana była z drewna. Ta świątynia nie miała szczęścia. Przez kolejne lata swojego istnienia była bardzo zaniedbywana. Właściciele Chełmicy - Chełmiccy, a następnie od połowy XIV wieku Czerscy niezbyt dbali o stan kościoła. Kilka razy zdarzały się sytuacje, że w parafii przez kilkanaście lat nie było kapłana. Jeden z dziedziców wykorzystał raz taką sytuację i zagarnął całe jej uposażenie. Przez pewien czas kościół znajdował się również w rękach innowierców. Świątynia przedstawiała więc bardzo nędzny widok - w połowie XVI wieku był to rozwalający się, przechylony na jedną stronę budynek z przegniłym, przeciekającym dachem, dookoła zniszczony cmentarz z walającymi się tu i ówdzie kośćmi oraz niewielkie dzwony zawieszone obok na drewnianej dzwonnicy. Ta ostatnia wkrótce jednak się rozpadła, więc dzwony zawieszono na belkach wystających z kościoła.

       W okolicach końcówki XVII wieku w Chełmicy został pobudowany nowy kościół, chociaż najprawdopodobniej był to ten pierwszy tylko że gruntownie od podstaw odrestaurowany. Ponownie był to niski drewniany budynek. Dach został pokryty dachówką, a na jego środku umieszczona została niewielka sygnaturka. Posiadał on drewnianą zakrystię oraz podłogę w prezbiterium ułożoną z marmurowych płyt. Wewnątrz była również ambona, konfesjonał i kilka ławek. Mimo odnowienia świątyni, władze kościelne zdecydowały o zredukowaniu jej do rangi kaplicy oraz o nieustanowieniu żadnego proboszcza. Liturgia była więc sprawowana sporadycznie przez kapłanów z innych parafii zapraszanych przez dwór.

Wizytator z 1766r. wspomina o nieprzyzwoitym prowadzeniu się urzędującego w tym czasie w Chełmicy kapłana:
"Obecny ksiądz mieszka z najwyższym zgorszeniem w domu młynarza, odległym zaledwie o kilka stadiów, z 2 samotnymi kobietami w jednej izbie. (...)
Przedtem mieszkał kilka lat w karczmie. Jest niesłychanie zaczepny wobec szl. kolatora, chodzi za nim wszędzie i obraża, niekiedy nawet w kościele, nigdzie nie ustając. Włóczy się po wsiach dla jakiegoś marnego zysku. Nie chce przyjąć innego beneficjum i nie daje się ruszyć z miejsca".

       W połowie XVIII wieku właścicielami Chełmicy stali się Rutkowscy - ród mający swą siedzibę w Szpetalu Górnym. W 1799 roku Jan Pobóg Rutkowski wybudował nowy kościół. Była to już całkiem nowa budowla, posiadająca o wiele bardziej okazały wygląd. Drewniana świątynia została wzniesiona na kamiennym podmurowaniu i posiadała ok. 40 metrów długości i 10 szerokości. Nad frontowym wejściem znajdowała się niewielka wieża. Kościół ten przetrwał ponad sto lat, aby następnie po wybudowaniu obecnego zostać rozebranym.

      Zawsze zastanawiałem się jak mógł dokładnie wyglądać ten poprzedni chełmicki kościół. Zachowały się jedynie pojedyncze opisy jego wyglądu i wyposażenia. Wiadomo też, że znajdował się kilkadziesiąt metrów na północny-wschód od obecnej świątyni (tam gdzie teraz jest głaz upamiętniający jego lokalizację). Nigdy nawet nie marzyłem o tym, że dane mi będzie go ujrzeć...


...a jednak! Jakiś czas temu wpadłem na pewien trop - zaczęło się od pewnego intrygującego przypisu w pewnym artykule. Stopniowo, idąc po nitce do kłębka, docierając do kolejnych źródeł, instytucji....znalazłem coś absolutnie niezwykłego.

 Moi drodzy, nadszedł czas aby przywrócić z otchłani niepamięci ważny obiekt z naszych okolic. Poniżej prezentuję wam unikalną fotografię z 1913r. przedstawiającą stary, drewniany kościół w Chełmicy.



       Droga którą widzimy na zdjęciu to ta droga z prawej strony obecnego kościoła. Przed wejściem do świątyni stoi grobowiec Sierakowskich (obecnie znajdujący się na współczesnym cmentarzu). Gdzieś pośród tych drzew musiała stać drewniana dzwonnica.

       W tym momencie, patrząc na ten stary kościółek możemy rozpocząć właściwą opowieść. Na początku XIX wieku modliły się w nim młode córki fundatora - Joanna i Józefa Rutkowskie. Po śmierci swego ojca stały się one właścicielkami majątku Chełmica. W 1826 roku Józefa wyszła za mąż za pułkownika Wacława Sierakowskiego herbu Dołęga - uczestnika wojen napoleońskich (walczył m.in. pod Moskwą i Lipskiem). Po wybuchu powstania listopadowego wziął udział w walkach i dosłużył się stopnia generała. W 1832 roku odkupił on od Joanny Rutkowskiej jej część majątku, w związku z czym Józefa i Wacław Sierakowscy stali się jedynymi właścicielami Chełmicy. Małżonkowie doczekali się jednego syna, któremu nadali po ojcu imię Wacław. Niestety los nie był dla Józefy zbyt łaskawy. Najpierw, w 1839 roku zmarł jej mąż, a następnie w 1870 syn. Pochowała ich w grobowcu przed wejściem do chełmickiego kościoła (widzimy go na zdjęciu powyżej). Inskrypcja na tablicy dotyczącej syna brzmiała:
 p.
Wacława Sierakowskiego
zmarłego
w dniu 26 Sierpnia 1870 r.
w wieku lat 42
w żalu niepocieszona Matka
kamień ten położyła
i prosi o westchnienie.

 W 1876 roku, w wieku 69 lat, po długiej i ciężkiej chorobie Józefa dołączyła do swych ukochanych mężczyzn i spoczęła we wspominanym już grobowcu.


Zmarła pozostawiła po sobie duży majątek, nic więc dziwnego, że dużo osób z napięciem oczekiwało na ogłoszenie jej testamentu. Ten okazał się na tyle niezwykły, że rozpisywała się o nim i komentowała go cała ówczesna prasa.

Zgodnie z ostatnią wolą Józefy pokaźna suma 20 tysięcy rubli została zapisana na "kościół murowany w Chełmicy". Reszta została przeznaczona na szpitale we Włocławku, Lipnie i Płocku, domy kuracyjne w Ciechocinku, różne stypendia i pomoc dla cierpiącej ludzkości. Z ostatnim zapisem egzekutorowie testamentu oraz sukcesorzy mieli najwięcej problemu. W oryginale brzmiał on tak:


 Zapis ten okazał się niezwykle trudny do wprowadzenia w życie. Egzekutorowie i sukcesorzy nie bardzo wiedzieli co z nim począć, zmagali się z wieloma trudnościami formalnymi uniemożliwiającymi realizację testamentu. Postanowienia tam zawarte były dosyć niejasne i w kilku punktach nie odpowiadały postanowieniom obowiązującego prawa. Po przeciągających się procesach sądowych w końcu udało się sprawę pomyślnie rozwiązać i zapisać określone sumy na wybrane organizacje dobroczynne.

Powróćmy jednak do sprawy najważniejszej, czyli zapisu na nowy kościół w Chełmicy. To właśnie ta ostatnia wola Józefy Sierakowskiej sprawiła, że mamy w naszej okolicy tak piękny i okazały kościół. Dlatego też podziwiając tę świątynię powinniśmy zawsze wspomnieć tą niezwykłą kobietę, która dawniej żyła w tych stronach.

Niestety pomimo usilnych poszukiwań do tej pory nikomu z nas - pasjonatów lokalnej historii nie udało się odnaleźć portretu Józefy Sierakowskiej. Mocno wierzymy jednak, że takowy gdzieś istnieje i być może kiedyś się odnajdzie. Osoba ta z pewnością zasługuje aby jej wizerunek wydobyć z mroku zapomnienia.

Oczywiście po otrzymaniu zapisanej sumy parafia nie była od razu gotowa na podjęcie tak wielkiego przedsięwzięcia, tym bardziej, że istniejący kościół nie był jeszcze w bardzo złym stanie. Postanowiono więc wpłacić pieniądze na lokatę i pozostawić to zadanie przyszłym pokoleniom. Rozpoczęto jednak rozmyślania nad tym gdzie powinna zostać zlokalizowana nowa świątynia. Na początku XX wieku, ówczesny proboszcz - ks. Kukuła zaproponował wybudowanie jej w Wichowie, ponieważ miejscowość ta znajdowała się dokładnie w centrum parafii. Mieszkańcom Chełmicy wizja o wiele dalszej drogi do kościoła wyraźnie się jednak nie spodobała, tym bardziej, że w testamencie Sierakowskiej była mowa o kościele w Chełmicy. Ważnym argumentem na korzyść Chełmicy był również fakt powstawania tam cukrowni, co zwiastowało, że w przyszłości pojawi się tam wielu nowych mieszkańców.

Fragment listu "Z gminy Szpetala" opublikowanego w Gazecie Świątecznej w 1883r.

W 1904 roku do chełmickiej parafii przybył nowy proboszcz - ksiądz Antoni Klimaszewski. Od początku przyjął on budowę nowego kościoła za swoje najważniejsze zadanie i podjął energiczne działania w tym kierunku. Przychylił się przy tym do zdania parafian, że kościół powinien znajdować się w Chełmicy.

ks. Antoni Klimaszewski



W 1905 roku udało mu się uzyskać zgodę na budowę od władz gubernialnych. W tym czasie, dzięki kapitalizacji odsetek kwota na lokacie urosła do 70 tysięcy rubli, co było sumą pozwalającą na rozpoczęcie budowy. Powołany został wtedy komitet budowy kościoła w skład którego wchodzili przedstawiciele lokalnej społeczności. Wybrano projekt autorstwa znanego warszawskiego architekta - Stefana Szyllera, twórcy m.in. Bramy Głównej Uniwersytetu Warszawskiego oraz gmachu głównego Politechniki Warszawskiej.




       Wiosną 1906 roku ruszyły prace budowlane. Prędko jednak zdano sobie sprawę, że nie ma szans aby zebrane środki wystarczyły na kościół z projektu. Postanowiono więc skrócić długość kościoła o 6 metrów oraz zebrać potrzebne środki od parafian. Na cmentarzu parafialnym parafianie wspólnie z proboszczem ustalili i podpisali uchwałę na zbiórkę dodatkowych 29 tysięcy rubli, które miały być płacone przez wszystkich w składkach przez następne kilka lat. Cała inicjatywa nie spodobała się okolicznym gospodarzom o bardziej negatywnym nastawieniu do Kościoła, w związku z czym pisali oni listy z zażaleniami do gazet o antyklerykalnym nastawieniu. W odpowiedzi komitet budowy kościoła w 1914r. wysłał list do "Gazety świątecznej" w którym brał w obronę ks. Klimaszewskiego.





 Gdy zdobyto już potrzebne środki prace ruszyły na dobre. Nad całością czuwał architekt Stefan Szyller. Wykonawcą robót był Leon Bojańczyk - przemysłowiec i właściciel cegielni we Włocławku. Wiadomo też, że podmajster miał na nazwisko Kwiatkowski.

Oryginalna, 100-letnia dachówka z dachu chełmickiego kościoła pochodząca z cegielni Leona Bojańczyka we Włocławku. W związku z niedawną wymianą części dachu przeszła na zasłużoną emeryturę.


27 maja 1906 roku odbyło się uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego:



Niestety obecnie nie wiadomo gdzie ta puszka mogła zostać wmurowana. Być może kiedyś przy okazji jakiegoś remontu zostanie odkryta i będziemy mieli okazję obejrzeć jej niesamowitą zawartość.

Przez kolejne lata budowa była kontynuowana. W 1910 roku wizytacji w parafii dokonywał biskup Antoni Nowowiejski:




Wynika z tego, że już w 1910 roku kościół był właściwie ukończony, potrzebował jedynie wykończenia. Potwierdza to fotografia zamieszczona w czasopiśmie "Ziemia" z 1914r. Widać na nim w oddali kompletną bryłę kościoła, taką jaką znamy obecnie.




Wybuch I wojny światowej w 1914r. wstrzymał budowę na dwa lata.

7 października 1917 roku biskup płocki Antoni Julian Nowowiejski dokonał uroczystej konsekracji kościoła. W wydarzeniu tym brali udział architekt Stefan Szyller, proboszcz Klimaszewski, wykonawcy robót i ludzie z całej okolicy.



Biskup Antoni Julian Nowowiejski


W tym samym roku zapadła decyzja o rozebraniu starego kościoła. Drewno z rozbiórki zostało sprzedane właścicielowi Dyblina na drewniane budynki folwarczne dla służby. Jak wynika z poniższej notki z 21.08.1918r. kościół nie został jednak od razu rozebrany.



Na placu powstałym po rozbiórce kościoła pozostał stojący samotnie grobowiec Sierakowskich. Teren ten zaczął służyć jako miejsce postoju wozów i koni. Grobowiec stopniowo niszczał, a w 1936r. chylił się ku ruinie. Wtedy to z inicjatywy ks. Grabarczyka został on przeniesiony na obecny cmentarz.


Grobowiec Sierakowskich - obecnie.
Został on niedawno odnowiony przez druhów strażaków z OSP Łochocin z okazji 100 rocznicy konsekracji kościoła.




Wraz z nowym kościołem została pobudowana również nowa, murowana plebania. Ta wcześniejsza, drewniana została w 1917 roku rozebrana, a drewno sprzedano do Szpetala Dolnego. Nie wiadomo gdzie dokładnie znajdowały się zabudowania starej plebanii.


Tak więc, w Chełmicy stanęła niezwykła, okazała, neogotycka świątynia wzniesiona z cegły na cokole z polnych kamieni, o dwóch wieżach różnej wysokości.

Rok później zmarł proboszcz, ks. Klimaszewski. Zaraził się tyfusem plamistym od chorej parafianki do której przybył z posługą. Po śmierci, w dowód uznania jego zasług został mianowany kanonikiem.
Został pochowany w grobie znajdującym się przed kościołem.

Ks. Klimaszewski był wielkim społecznikiem i dokonał w parafii wielu wspaniałych rzeczy. W 1912r. rozpoczął organizowanie Straży Ogniowej w Chełmicy, w 1913r. założył Ochotniczą Straż Pożarną w Wichowie. Był członkiem zarządu Kasy Pożyczkowo-Oszczędnościowej w Chełmicy, oraz założycielem miejscowego Kółka Rolniczego. Prenumerował dla parafian wiele różnych czasopism oraz pomagał wysyłać miejscową młodzież  na nauki do dużych, rozwiniętych gospodarstw.

"Słowo" 1907r.



"Nowa Gazeta" 1909r.


"Gazeta Świąteczna" 1911r.


       Po ks. Klimaszewskim stanowisko proboszcza chełmickiej parafii objął ks. Bolesław Kocięcki. Parafię objął w wigilię 1919 roku, w wieku 47 lat. W swojej poprzedniej parafii - Gralewie przeżył w czasie wojny światowej trudne chwile, kiedy w związku z działaniami wojennymi otarł się o śmierć i został zmuszony wraz z parafianami do pięciomiesięcznej tułaczki. Bogata parafia chełmicka, z dopiero co wybudowanym potężnym kościołem zapowiadała spokojną i pomyślną pracę duszpasterską. Niestety i tutaj księdza Kocięckiego dosięgły nieszczęścia związane z wojną.


       Nastał rok 1920, kiedy do Ziemi Dobrzyńskiej zbliżały się wojska bolszewickie. Chełmicki proboszcz mocno zaangażował się w działalność patriotyczną - zbierał fundusze na Komitet Obrony Narodowej, agitował za wstępowaniem na ochotnika do wojska i wygłaszał płomienne, patriotyczne kazania. Po zajęciu Chełmicy bolszewicy prędko dowiedzieli się o tej działalności od sympatyzujących z nimi chłopów. Księdza Kocięckiego aresztowano. W kościele czerwonoarmiści urządzili sobie stajnię dla koni. Po dorwaniu się do tabernakulum zbezcześcili Najświętszy Sakrament, zjedli wszystkie hostie i wypili cały zapas mszalnego wina. Wieżę kościoła wykorzystano jako punkt obserwacyjny do kierowania ogniem artylerii.

W Chełmicy swoją siedzibę miała czerezwyczajka, czyli rodzaj policji politycznej, sądu rewolucyjnego. Składała się z 5 osób, z czego trójkę stanowili Żydzi. Na czele stał Żyd o nazwisku Lewin. Ksiądz Kocięcki został przez nich zabrany do kościoła, gdzie rozpoczęło się przesłuchanie. Uwzględniało ono bicie i znęcanie się nad przesłuchiwanym. Kapłanowi wytknięto jego działalność antyrewolucyjną, wspominając między innymi płomienne kazanie wygłoszone w Szpetalu dla oddziału ochotników-ułanów z Ziemi Dobrzyńskiej. Po kilku takich przesłuchaniach duchowny został  skazany na śmierć. Do czasu zatwierdzenia wyroku przez wyższe władze stacjonujące w Lipnie został on internowany i osadzony pod strażą na plebanii (bolszewicy mieli odgórny nakaz aby postępować ostrożnie w sprawach Kościoła i duchownych, aby nie narazić się często bardzo pobożnemu polskiemu chłopstwu).

Pewnego razu na plebanię w celu przesłuchania księdza przybył pewien pułkownik bolszewicki wraz z adiutantem. Gdy znaleźli się sami, ze łzami w oczach począł błagać kapłana o ratunek, ponieważ był podejrzany o sympatie kontrrewolucyjne i zagrożony rozstrzelaniem. Duchowny nie wiele mógł poradzić, ponieważ sam był przecież internowany. W pewnym momencie do środka wdarła się warta i zaaresztowała oficera. W tym momencie, ku zaskoczeniu wszystkich jego adiutant wyciągnął rewolwer i strzałem w głowę odebrał sobie życie. Pojmany pułkownik został wkrótce osądzony i rozstrzelany.

Wymuszony sytuacją na froncie i niepowodzeniem w zdobyciu wiślanej przeprawy odwrót wojsk bolszewickich spowodował, że podjęto decyzję o rozstrzelaniu księdza. Kapłanowi udało się jednak w ostatniej chwili zbiec, korzystając z zamieszania towarzyszącego odwrotowi oraz z pomocy pewnej Polki, kochanki wysokiego stopniem bolszewickiego oficera.

       Gdy na Ziemię Dobrzyńską znów powrócił pokój, ksiądz Kocięcki mógł zabrać się za pracę w parafii. Jednym z poważnych wyzwań była kwestia wyposażenia kościoła. Po wybudowaniu świątyni, nie starczyło już środków na jej wyposażenie, w związku z czym wewnątrz była ona dosyć pusta i uboga. Na domiar złego w 1922r. nieznani sprawcy włamali się do kościoła:



       Ksiądz Kocięcki był wielkim patriotą oraz społecznikiem. W naszej okolicy był znany przede wszystkim jako znakomity mówca i organizator manifestacji religijnych i patriotycznych. Uwielbiał przemawiać do ludzi, jego kazania były bardzo cenione i podziwiane. To on chociażby wygłosił kazanie w czasie uroczystego pogrzebu Obrońców Włocławka na wzgórzu szpetalskim.
Zachowała się relacja z uroczystości 3 Maja organizowanych z wielkim rozmachem w 1923r. przez ks. Kocięckiego:


Ks. Kocięcki pobudował również Dom Katolicki, który stał się siedzibą parafialnego Koła Rolniczego oraz miejscem różnych zebrań, przedstawień, kursów i odczytów.

"Gazeta Świąteczna", 1932r.


Uczestnicy kursu przysposobienia radiowego przed salą Kółka Rolniczego w Chełmicy, 1937r.
Po środku ówczesny proboszcz, ks. Jan Grabarczyk

Przemówienie przed salą Kółka Rolniczego, lata 30-te
fot. ze zbiorów ks. Henryka Wysockiego



Dawna sala Kółka Rolniczego - obecnie


Podpis ks. Kocięckiego, 1929r.


Fragment poematu "Prowincja" Jerzego Pietrkiewicza

Trochę informacji na temat ks. Kocięckiego możemy odnaleźć w powieści Jerzego Pietrkiewicza "Po chłopsku". Autor opisuje chełmickiego proboszcza jako człowieka wysokiego wzrostu, noszącego okulary. Miał on być typem skromnego ascety, nie lubującego się w dobrach materialnych, natomiast lubiącego być blisko ludzi, blisko swoich parafian, których często odwiedzał chodząc do nich na pieszo w starej, pocerowanej sutannie i znoszonych butach.

Ksiądz Bolesław Kocięcki zmarł 14 marca 1931 roku, w wieku 60 lat.


Jestem ciekaw czy na cmentarzu parafialnym w Skałatowie istnieje jeszcze grób księdza Kocięckiego. Jeśli kiedykolwiek będę w tamtych okolicach z pewnością wstąpię tam i go poszukam.

      20 kwietnia 1931 roku nowym proboszczem został mianowany ksiądz Jan Grabarczyk. Pełnił on tę funkcję do 27 kwietnia 1938 roku, kiedy przeszedł do parafii w Tuliszkowie. Wojna sprawiła, że dalsze jego losy były tragiczne - został aresztowany w 1941r., a następnie skierowany do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie w 1942 roku został zagazowany.

6 maja 1938 roku parafię w Chełmicy objął ks. Stefan Wilk. Został aresztowany przez Niemców 23 października 1939 roku. Najpierw trafił do Stutthofu, a następnie do Sachsenhausen. Zmarł 9 lutego 1943 roku.

W kolejnych latach parafią zarządzali: o. Józef Boratyn OSCam, ks. Jan Jagiełło, ks. Mieczysław Wojciechowski, ks, Józef Sieradzan, ks. Józef Derdak, ks. Jan Zakrzewski, ks. Ireneusz Gmachowski, ks. Jan Nowaczyk, ks. Piotr Cieśla, ks. Henryk Janiszewski, ks. Henryk Wysocki.

Niestety, jeśli chodzi o księży przedwojennych i tych z okresu okupacji to nie dysponujemy żadnymi ich fotografiami. Jest to wielka szkoda. Mam nadzieję, że kiedyś uda się je odnaleźć.

I Komunia Św., 1949r.

Ks. Mieczysław Wojciechowski - proboszcz w latach 1948-1956
fot. ze zbiorów Jana Bielickiego

I Komunia Św., 1957r.  Na zdjęciu ks. Józef Sieradzan - proboszcz w latach 1956-1957

I Komunia Św., 1957r. - moja babcia i ks. Sobczak

ks. Józef Derdak na procesji w Boże Ciało z udziałem bp. Antoniego Pawłowskiego, 1960r.,
fot. ze zbiorów Jana Bielickiego


Procesja wokół kościoła, 1965r.


Orkiestra parafialna, lata 70-te


Kościół, 1975r.


I Komunia Św., 1978r.


I Komunia Św., 1978r.


Kościół, 1985r.


W 1994r. kościół został wpisany do rejestru zabytków.


Kościół, 1995r.


Ołtarz, 1995r.

Kościół i okolica, 1997r., fot. Jan Sieraczkiewicz


Na koniec części historycznej film z fragmentami mszy w kościele chełmickim z 1991 roku:







Pora rozpocząć wycieczkę! 




Zaczynamy przed wejściem do kościoła. Po spojrzeniu w górę naszym oczom ukaże się bryła głównej wieży. Ma ona ok. 48 metrów wysokości i dominuje nad całą okolicą.


U podstawy ma ona formę czworoboku, a wyżej przechodzi w ośmiobok. 



  Wieża posiada na górze cztery wieżyczki narożne.




Do zachodniego boku wieży przyklejona jest ośmioboczna wieżyczka zawierająca w sobie schodki na chór i szczyt wieży.



U podstawy, od frontu znajduje się nieużytkowane obecnie boczne wejście.



Po wschodniej stronie mamy drugą, mniejszą wieżę.







U jej podstawy znajduje się narożny podcień z granitową kolumną.





Znajdziemy tam boczne, wschodnie wejście do kościoła. Obok stoi figura Matki Boskiej z 1978r. Do 1978r. nisza w której stoi figura była pusta.




Pomiędzy wieżami, nad głównym wejściem znajduje się okno w kształcie rozety. Witraż, który je zdobi będziemy mieli szansę podziwiać w dalszej części zwiedzania.



Rozejrzyjmy się teraz po terenie przed kościołem. Po lewej stronie znajdziemy grób księdza Antoniego Klimaszewskiego.




W tym miejscu nigdy nie grzebano zmarłych. Ks. Klimaszewski został tu pochowany w drodze wyjątku - w ramach uznania za swe zasługi.


 

Z prawej strony znajduje się figura Jezusa Chrystusa - "pamiątka 1900-lecia odkupienia" z 1934r. Została ona zakupiona staraniem ks. Grabarczyka.


Figura została odnowiona przez druhów strażaków z OSP Rachcin z okazji 100 rocznicy konsekracji kościoła.






Po lewej stronie głównego wejścia znajdziemy krzyż misyjny.




Obejdźmy teraz świątynię dookoła, idąc w lewą stronę. Na zachodniej ścianie ujrzymy wejście do kaplicy pogrzebowej. Została ona dobudowana w latach 80-tych, za czasów ks. Jana Nowaczyka. Tutaj wystawiane są ciała zmarłych i odprawiane czuwania i modlitwy różańcowe w ich intencji.


Z tyłu widzimy bryłę prezbiterium i wejście do zakrystii oraz figurę św. Józefa z Jezusem z 2007r.












Pora wejść do środka.




Ukaże nam się taki widok:


Znajdujemy się w kruchcie.



Tablica upamiętniająca jubileuszowy rok 2000


Tablica umieszczona przy wejściu do kościoła

 Nawę od kruchty oddzielają trzy ostrołukowe arkady z ozdobnymi kolumnami.

 

 

Gdy wejdziemy do środka i odwrócimy się ukaże nam się taki widok:



Ścianę nad arkadami zdobią piękne płaskorzeźby aniołów wzywających ludzi na Sąd Ostateczny. Nad nimi znajduje się chór.






Przypatrzmy się teraz samej nawie. Możemy wyróżnić tutaj nawę główną i dwie nawy boczne. Całość wsparta jest na czterech smukłych, wysokich filarach.


Gdy spojrzymy w górę ujrzymy piękne gwiaździste sklepienia.








Wysokość nawy to 22 metry, powierzchnia - 1000

Po obu stronach kościoła obecne są wnęki przypominające kaplice, o sklepieniu na tej samej wysokości co nawy świątyni. Spójrzmy najpierw na tą po zachodniej stronie. Ujrzymy w niej piękną rozetę z witrażem:




Dawniej w tej wnęce znajdował się obraz św. Rocha - patrona od zarazy. Historia sprowadzenia go do parafii wiąże się z początkiem XIX wieku, kiedy w naszych okolicach panowała cholera. Św. Roch przez swoje wstawiennictwo u Boga miał położyć kres tej epidemii. Od tamtej pory nabożeństwo do św. Rocha zyskało w Chełmicy wielu zwolenników.

Odpusty w parafii Chełmica - 1921r.
 Św. Rocha w tym miejscu już nie ma. Obraz jednak zachował się do dnia dzisiejszego - nie jest jednak wystawiany na widok publiczny.

Obraz św. Rocha - pochodzi jeszcze ze starego, drewnianego kościoła, następnie przez wiele lat wisiał w obecnej świątyni, we wspomnianej wnęce.


 W omawianej przez nas wnęce przez wiele lat znajdowała się również mensa ołtarzowa z portatylem przeniesiona jeszcze ze starego kościoła. Na niej stała figura św. Antoniego Padewskiego ufundowana przez Kicińskich. Wspomniana mensa, ze względu na spowodowany jej wiekiem zły stan została usunięta. Figura św. Antoniego została natomiast w ostatnich latach odnowiona i znajduje się obecnie po lewej stronie ołtarza.

Odnowiona, zabytkowa figura św. Antoniego




Obok figury znajdziemy taki obiekt:


Jest to zabytkowa, drewniana, klasycystyczna chrzcielnica z przełomu XVIII i XIX wieku projektu znanego warszawskiego architekta, Hilarego Szpilowskiego.


W tym miejscu, przed wojną również stała drewniana mensa ołtarzowa na której stała figura NMP ufundowana przez pana Ziemniewicza. Nad nią wisiał obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus zakupiony przez księdza Kocięckiego. Obraz ten zachował się do obecnych czasów i znajduje się teraz w zakrystii.

Obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus zakupiony przez ks. Kocięckiego

Przejdźmy teraz do wgłębienia/kaplicy po drugiej stronie kościoła


Tutaj również znajdziemy okno w kształcie rozety z pięknym witrażem. W tym miejscu przed wojną wisiał obraz Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Obok stała mensa ołtarzowa. Na końcu tej nawy, po prawej stronie ołtarza stała druga mensa na której umieszczona była figura Serca Pana Jezusa podarowana przez Marię Nowicką. Obecnie znajdziemy tam figurę Matki Bożej z Fatimy.



Spacerując wzdłuż bocznych naw na ścianach możemy dostrzec obrazy ze stacjami Drogi Krzyżowej. Są to dzieła malarza Jana Stępnia sprowadzone przez ks. Mieczysława Wojciechowskiego w 1952 roku.






Na końcu naw bocznych, po prawej i lewej stronie ołtarza ściany pokrywają osobliwe malunki:


Zostały one namalowane z okazji 1000-lecia chrztu polski. Przedstawienia po lewej stronie odnoszą się właśnie do wydarzenia przyjęcia chrztu przez Mieszka I. Z kolei te z prawej strony nawiązują do biblijnej sceny cudownego rozmnożenia chleba przez Jezusa.


       Trzeba przyznać, że budzą one mieszane uczucia. Ja z jednej strony mam do nich duży sentyment, ponieważ przez całe dzieciństwo bardzo przyciągały moją uwagę. Jeśli jednak spojrzeć na to z perspektywy np. historyka sztuki... to taka "radosna twórczość" do neogotyckiej świątyni chyba jednak trochę nie pasuje.

Przejdźmy dalej. W centrum kościoła spotkamy przedwojenną, drewnianą, gotycką ambonę.

















Zwróćmy teraz jeszcze uwagę na kilka pozostałych elementów znajdujących się w nawie świątyni:













      Pora teraz na przyjrzenie się przestrzeni w której znajdują się najważniejsze miejsca w kościele - zwiedzimy prezbiterium.




      Centralne miejsce zajmuje tutaj ołtarz na którym sprawowana jest liturgia eucharystyczna. Jest to serce świątyni. Gotycki ołtarz, który widzimy za nami został ufundowany w 1922 roku przez właściciela Małej Chełmicy. Była to pokuta nałożona przez ks. Kocięckiego za zorganizowanie polowania w święto Trzech Króli. Ołtarz został wykonany w Toruniu.


Na jego szczycie znajdziemy postać św. Jakuba Apostoła w stroju pontyfikalnym.



 Po lewej stronie ołtarza stoi św. Piotr trzymający w rękach księgę oraz klucze.



Z prawej strony mamy natomiast św. Pawła z księgą oraz mieczem.


Po środku ołtarza znajduje się bardzo stary obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus. Już wizytacje z 1711 roku o nim wspominają.


Na jego zasuwie znajduje się obraz przedstawiający św. Jakuba


Niżej znajduje się tabernakulum

 

  

      Za ołtarzem znajdują się okna z pięknymi witrażami:


bł. biskup Michał Kozal na tle włocławskiej katedry.

św. Jakub Apostoł




     Skierujmy teraz znasz wzrok ku górze i zwróćmy uwagę na sklepienie prezbiterium:





Oraz na detale architektoniczne nieco niżej:





 Pora przyjrzeć się pozostałym elementom, które znajdują się w tej przestrzeni:












      Drzwi po wschodniej stronie ołtarza prowadzą do zakrystii. Za drzwiami po drugiej stronie kryje się pomieszczenie zwane dawniej "skarbczykiem". Oba pomieszczenia są ze sobą połączone korytarzem, który prowadzi dookoła prezbiterium. Wejdziemy teraz do zakrystii.



Znajdziemy tutaj obraz ks. Klimaszewskiego. Przed wojną wisiały tutaj również dwa portrety  Sierakowskich - fundatorów kościoła. Niestety dalsze losy tych obrazów nie są znane. Być może zostały zrabowane przez Niemców, być może zostały gdzieś przed nimi ukryte i potem ślad po nich przepadł...

Z zakrystii przechodzimy do korytarza, który doprowadzi nas do znajdującego się po przeciwległej stronie ołtarza "skarbczyka".





Pora teraz abyśmy cofnęli się do wejścia i udali się na chór. Musimy w tym celu przejść do drzwi znajdujących się w zachodniej ścianie świątyni.




Znajdziemy się w ten sposób na klatce schodowej, którą mieliśmy już okazję oglądać z zewnatrz.




Po pokonaniu drewnianych schodków dotrzemy na chór, który podzielony jest ścianami na trzy części. Pierwsza część, zachodnia jest pusta. Możemy zwrócić tutaj uwagę na okno oraz sklepienie.



Jest tutaj również balkonik z którego możemy rzucić okiem na nawę kościoła.






 Przejdźmy teraz do środkowej części chóru. Znajdziemy tutaj organy. Pierwszym instrumentem jaki posiadał chełmicki kościół była stara, przedwojenna fisharmonia. Dopiero po wojnie zostały sprowadzone obecne organy.








 Widoczne powyżej piszczałki to oczywiście ozdobna atrapa. Prawdziwy instrument znajduje się za nimi.



Spójrzmy teraz na widok jaki roztacza się z tej części chóru:





Znajdujące się w kościele ławki zostały zakupione w latach 30-tych przez ks. Jana Grabarczyka. Każdy parafianin chcący posiadać siedzące miejsce w kościele przez kilka kolejnych lat wpłacał na ten cel określoną sumę pieniędzy. Są one wykonane z drewna dębowego. Jest ich razem 42 sztuki - po 21 z każdej strony. Jedna ławka mieści 6 osób, co razem daje nam 252 miejsca. Gdy dodamy ławki boczne da to nam łącznie ok. 350 miejsc siedzących.





      A teraz pora na coś bardzo wyjątkowego. Za organami, na przedniej ścianie kościoła znajduje rozeta z przepięknym zabytkowym witrażem. 




Kolorowe szkiełka mienią się żywymi kolorami jakby zostały dopiero co wstawione, a przecież w tym roku kończą 100 lat! Zwróćcie uwagę na znajdującą się w centrum gołębicę, która bardzo przypomina polskiego orła. A może to jednak orzeł przypominający gołębicę? Dzięki temu genialnemu zabiegowi twórców witraż przetrwał wszystkie wojenne zawieruchy i dotrwał do naszych czasów.

 Trzecia, wschodnia część chóru nie jest użytkowana.

A teraz wisienka na torcie, czyli wieża. Jest to przestrzeń do której nie ma na co dzień wstępu, więc myślę, że tym bardziej zobaczenie jej wnętrza będzie ciekawe. Aby dostać się do wieży należy pokonać jeszcze więcej schodków. Klatka schodowa robi się tutaj poprzez widoczne cegły bardzo gotycka, a całość przywodzi na myśl średniowieczne zamczysko.







Docieramy w końcu do wnętrza wieży gdzie wita nas ogromna kopuła sklepienia znajdującego się pod nami.



      Po wejściu na kopułę i spojrzeniu w górę naszym oczom ukaże się wnętrze wieży.


Jeśli przyjrzymy się dobrze to na samej górze dostrzeżemy dzwon.



      Tutaj nasza wycieczka dobiega końca. Na zakończenie jeszcze kilka widoków ogólnych kościoła z różnych perspektyw. Mam nadzieję, że niniejszy przewodnik poszerzył waszą wiedzę na temat naszej pięknej chełmickiej świątyni oraz pozwolił wam dostrzec wiele ciekawych detali, którym na co dzień się nie przyglądamy.

Kościołowi pw. św. Jakuba Apostoła w Chełmicy pozostaje mi życzyć kolejnych 100 lat służenia parafianom jako miejsce spotkań z Bogiem oraz bycia wizytówką naszych okolic.

Polecam odwiedzenie strony parafii: http://www.jakubchelmica.parafia.info.pl/

Oraz śledzenia jej na Facebooku: LINK

Znajdziecie tam m.in. Program Uroczystości Jubileuszowych 100 Rocznicy Konsekracji.









fot. Jan Wende



Kamień i tablica z fotografią upamiętniające poprzedni kościół.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz