Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym niezwykłym człowieku, którego poznałem jakiś czas temu i o wspaniałym owocu jego pasji. Pan o którym mowa nazywa się Jan Bielicki i jest autorem pierwszego w dziejach, niezwykle bogatego kompendium wiedzy na temat historii mojej gminy.
niedziela, 9 listopada 2014
Niezwykłe dzieło pasjonata z Fabianek
Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o pewnym niezwykłym człowieku, którego poznałem jakiś czas temu i o wspaniałym owocu jego pasji. Pan o którym mowa nazywa się Jan Bielicki i jest autorem pierwszego w dziejach, niezwykle bogatego kompendium wiedzy na temat historii mojej gminy.
poniedziałek, 13 października 2014
Niepospolici z regionu - Stanisław Zieliński
Włocławskie bulwary, godziny przedpołudniowe, druga połowa lat 30-tych XX wieku
Na ulicach pełno ludzi zmierzających pospiesznie w różnych kierunkach. Trwa piękny, ciepły i pogodny wrześniowy dzień - jeden z tych ostatnich, pożegnalnych powiewów lata w roku. Wisła płynie leniwie, a słońce kąpie się w jej wodach tworząc piękne refleksy światła. Naszą uwagę przyciąga mała grupka ludzi stojących przy barierkach niedaleko mostu, którzy obserwują i wskazują palcami jakiś punkt na niebie. Podchodzimy bliżej, aby dowiedzieć się o co chodzi. Do naszych uszu dociera wtedy ryk silnika, który z sekundy na sekundę zdaje się narastać. Po chwili nasz wzrok zauważa na horyzoncie pewien poruszający się punkt. Chwila obserwacji i nie mamy już wątpliwości z czym mamy do czynienia - to samolot. Maszyna leci nisko nad wodami Wisły, po czym tuż przed mostem ( nowym, ponieważ stary został w tym roku rozebrany ) wznosi się w górę i kieruje nad bulwary, przelatując tuż nad naszymi głowami. Przez chwilę widzimy z bliska piękną sylwetkę maszyny i głowę lotnika w skórzanej czapce i staroświeckich goglach.
- Co za diabeł!....szaleniec!.. - wykrzykuje jeden wyraźnie zakłopotany jegomość, oczyszczając jednocześnie kapelusz, który spadł mu z głowy gdy ten w nagłym przestrachu skulił się padając na kolana.
Dookoła nas zbiera się coraz więcej gapiów. Pokazują sobie nawzajem maszynę i z ekscytacją oczekują co się dalej wydarzy. Pilot zawraca i w tym razem bez problemu przelatuje pod środkowym odcinkiem włocławskiego mostu. Tu i ówdzie rozlegają się wtedy brawa, dzieciaki krzyczą, młode damy wzdychają, a starsi ludzie kiwają z dezaprobatą głowami.
Dookoła nas zbiera się coraz więcej gapiów. Pokazują sobie nawzajem maszynę i z ekscytacją oczekują co się dalej wydarzy. Pilot zawraca i w tym razem bez problemu przelatuje pod środkowym odcinkiem włocławskiego mostu. Tu i ówdzie rozlegają się wtedy brawa, dzieciaki krzyczą, młode damy wzdychają, a starsi ludzie kiwają z dezaprobatą głowami.
środa, 3 września 2014
Mapa tajemnic
W każdym regionie, okolicy, miejscowości drzemią jakieś tajemnice. Mogą mieć one formę dawnych legend, opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie, wspomnień dziadków czy rodziców, zasłyszanych gdzieś pogłosek. Tego typu przekazy zaczynają się przeważnie od słów: pamiętam....kiedyś...gdzieś...podobno...ktoś... Niektóre z nich są bardzo prawdopodobne i realne, inne z kolei to typowe opowieści, które opowiadano sobie podczas długich zimowych wieczorów w czasach kiedy nie było jeszcze komputerów i telewizji. Starsi ludzie znają mnóstwo takich opowieści - trzeba ich tylko namówić do podzielenia się nimi. Niezależnie od stopnia wiarygodności tego typu historie zawsze są bardzo ciekawe i wzbogacają naszą wiedzę na temat naszej Małej Ojczyzny. Chciałbym więc w tym wpisie podzielić się z wami tymi opowieściami, które są mi znane i spróbować mniej więcej zlokalizować je na mapie.
środa, 28 maja 2014
Niepospolici z regionu - Jan Nagórski
Dawno już chciałem rozpocząć taki cykl, który opowiadałby o ciekawych, wybitnych postaciach pochodzących lub związanych jakoś z naszym regionem. Ten wpis uważam więc za pierwszy z gatunku "Niepospolici z regionu".
Warszawa, rok 1955
Spotkanie autorskie Czesława Centkiewicza
- znanego pisarza i podróżnika po terenach podbiegunowych
Sala zapełniona jest ludźmi z najróżniejszych środowisk i grup społecznych. Wszystkich zdaje się jednak łączyć zainteresowanie tematyką podboju i odkrywania Arktyki. Autor stoi przy mównicy i wygłasza swój odczyt. W pewnym momencie rozpoczyna nowy, interesujący wątek:
- Chciałbym się z państwem podzielić kilkoma szczegółami z życia niestety dawno już zapomnianego pioniera lotnictwa, rosyjskiego pilota Iwana Nagurskiego, który zginął w 1917 roku. Człowiek ten jako pierwszy na świecie odbył lot samolotem nad obszarem polarnym. Był także...
W tym momencie pan Centkiewicz przerywa, ponieważ pewien starszy mężczyzna na sali podniósł się z krzesła i zaczął domagać się o głos.
- Tak? O co chodzi? - pyta się autor
- Ja bardzo Pana przepraszam ale ja nie byłem Rosjaninem i absolutnie nie czuję się martwy! - odpowiada z uśmiechem słuchacz, którym okazał się być sam Jan Nagórski
środa, 7 maja 2014
Wystawa Ziemi Dobrzyńskiej w Lipnie - 1908r. cz.2
Niestety ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na pisanie tutaj, nad czym bardzo ubolewam, ponieważ mam wiele ciekawych historii do opowiedzenia. Ponieważ zauważyłem pewne zainteresowanie Wystawą Ziemi Dobrzyńskiej w Lipnie w 1908 roku, postanowiłem uzupełnić mój poprzedni wpis o jeszcze jedną notkę na ten temat zamieszczoną w ówczesnej prasie. Pochodzi ona z gazety "Głos Warszawski" nr.93 z 1908 roku.
środa, 5 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
Skok na kasę cz. 2
W fabiańskim lesie drzewa szumiały cicho, łagodnie kołysząc się na wietrze. Promienie zachodzącego powoli słońca przebijały się przez korony brzóz i sosen napełniając las blaskiem dnia. Ściółka była jeszcze wilgotna po padającym ostatniej nocy deszczu. Mała kropelka wody spoczywająca na brzozowym liściu spłynęła po nim i spadła na dół, lądując na nosie nieprzytomnego Bernarda, który pobudzony tym subtelnym muśnięciem zaczął powoli odzyskiwać świadomość. Gdy otrzeźwiał na tyle, aby zdać sobie sprawę ze swojego położenia, poderwał głowę i począł gorączkowo się rozglądać. W tym momencie dał o sobie znać przeszywający ból, którego źródłem była jego lewa ręka. Opatrunek, który został mu założony na ranę postrzałową był cały przesiąknięty krwią, a ramię było sine i napuchnięte. Gdy Bernard zajęty był ocenianiem stopnia swoich obrażeń i znoszeniem ogromnego bólu, od strony drogi dało się słyszeć jakieś głosy. Tym razem nasz bohater miał już pewność - jacyś ludzie znajdują się w miejscu niedawnej zasadzki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
